Wieczysta ściągnęła Chorwata. Grał w pucharach z Tottenhamem


Do Wieczystej Kraków trafił niedawno doświadczony chorwacki napastnik Ante Aralica. W piątek
22 września krakowski klub rywalizuje na wyjeździe z KSZO Ostrowiec. Będzie to pierwszy
mecz po zwolnieniu Macieja Musiała i po tym, jak tymczasowo funkcję trenera przejął Sławomir
Peszko.
Ten niższoligowy klub z Krakowa to fenomen. Transferowe ruchy III-ligowej Wieczystej odbiją
się echem w całej piłkarskiej Polsce. Ostatnio krakowski klub ściągnął m.in. byłego
reprezentanta Polski Jacka Góralskiego. Ale ruszył też po wzmocnienia z zagranicy. Niedawno
do Wieczystej zawitał niespodziewanie chorwacki napastnik znany m.in. z występów w
bułgarskim Lokomotiwie Płowdiw.
Ante Aralica, bo o nim mowa, grał do tej pory nie tylko w ojczyźnie, ale i w ligach zagranicznych.

Jestem pod wrażeniem Krakowa, podobnie jak samego klubu, który jest bardzo profesjonalny.
Nie spodziewałem się, szczerze powiedziawszy, aż tak wysokiego poziomu organizacyjnego.
Mam tu naprawdę wszystko, czego potrzebuję – mówił nam po transferze do Wieczystej. – Sztab
szkoleniowy, zawodnicy to prawdziwi profesjonaliści, wszystko jest na wysokim poziomie. Było
też dla mnie zaskoczeniem tak naprawdę, że już w tym ostatnim meczu znalazłem się w
składzie zespołu, bo wcześniej zdążyłem spędzić w Krakowie dopiero kilka dni. Ale jestem tu,
by pomóc drużynie i będę szczęśliwy, jeśli się to uda.
Aralica rzeczywiście zadebiutował w barwach Wieczystej tuż po swoim przyjeździe do Krakowa,
w meczu 8. kolejki III ligi z Orlętami Radzyń Podlaski. Szybciej, niż sam się spodziewał.
Trenerem Wieczystej był w tamtym momencie jeszcze Maciej Musiał, zwolniony kilka dni
później, mimo zwycięstwa nad Orlętami 3-2. Na pomeczowej konferencji Musiał przyznał, że
Aralica nie jest jeszcze w optymalnej formie fizycznej i tak naprawdę zagrał trochę z potrzeby
chwili. – Sezon w moim ostatnim klubie, albańskim KF Vllaznia, zakończył się w maju. Miałem
więc trzy miesiące bez regularnej gry. Konieczna jest więc w moim przypadku spora praca, bym
był w optymalnej formie – zaznaczał napastnik.
Jakim w ogóle cudem Chorwat, który ma za sobą m.in. występy w eliminacjach Ligi Europy i Ligi
Konferencji, zgodził się na ofertę z polskiego III-ligowca?

fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

Przedstawiciele Wieczystej przekonali mnie tym, że podkreślali, iż ten klub ma przed sobą
naprawdę świetną przyszłość. Mówili o perspektywie awansowania do wyższych klas
rozgrywkowych. To projekt, który – gdy widzę, jak to wszystko tu funkcjonuje – rzeczywiście
powinien zostać zrealizowany. Chciałbym awansować z Wieczystą wyżej i chcę w tym pomóc –
deklaruje Aralica. I dodaje: – Ten klub ma duże ambicje, chce się piąć w górę. Wielu z
zawodników Wieczystej ma doświadczenie z gry w Ekstraklasie, w najwyższych klasach
rozgrywkowych innych lig. To zaszczyt móc z nimi występować.
27-latek przyznaje, że ma na koncie konkretne doświadczenie z gry w europejskich pucharach.

Rzeczywiście w Albanii rywalizowałem w kwalifikacjach Ligi Konferencji, w Bułgarii – w
kwalifikacjach Ligi Europy.
Takim najbardziej pamiętnym meczem, jaki do tej pory zdarzyło mi się rozegrać w mojej karierze
było spotkanie z angielskim Tottenhamem w eliminacjach do Ligi Europy oraz finał Pucharu
Bułgarii, w którym wystąpiłem w barwach Lokomotivu Płowdiw. To była derbowa konfrontacja z
Botewem. Wygraliśmy tamto starcie i to był piękny moment, bardzo cieszyłem się z tamtego
triumfu i z późniejszej fety – wspomina.
Aralica miał też ciekawe trenerskie osobowości wśród szkoleniowców, z którymi współpracował.
Nikomu nie trzeba przedstawiać np. Igora Biscana, byłego trenera m.in. chorwackiej
młodzieżówki, w przeszłości piłkarza m.in. Liverpoolu. – Miałem rzeczywiście wielu świetnych
trenerów w dotychczasowej karierze, a Igor Biscan zdecydowanie był jednym z nich. Kolejnym
był trener, z którym pracowałem w Lokomotivie Płowdiw, czyli Bruno Akrapović – wspomina napastnik Wieczystej. – Nie chciałbym tu wyróżniać poszczególnych nazwisk, ale w Albanii też
pracowałem z bardzo dobrym fachowcem, Thomasem Brdariciem.
Co ciekawe, Aralica za nic nie chciał skomentować niedawnego zwolnienia Biscana z Dinamo
Zagrzeb. – Nie chciałbym wchodzić w te kwestie. Kocham Dinamo Zagrzeb, traktuję Dinamo
jako „mój klub”, wychowałem się w Zagrzebiu. Nie chciałbym więc wchodzić w „kwestie
polityczne” – zaklinał.
Widać, że sercem jest „Bad Blue Boysem”. Zapytany o piłkarskiego idola nie ma wątpliwości.
Wskazuje na snajpera Dinama i kadry Vatrenih.

fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

Zdecydowanie Bruno Petković. Dla mnie jest najlepszy na świecie! Kocham tego gościa. A
patrząc na wszystkie europejskie ligi? Nadal Bruno Petković! – śmieje się Aralica. – Czy marzy
mi się gra w Dinamo któregoś dnia? Zobaczymy.
Ostatnio do Dinama trafił na powrót piłkarz, który zaliczył swego czasu „krakowski” etap w
karierze – Tibor Halilović, były pomocnik Wisły Kraków. – Wiem, że Tibor wrócił ostatnio do
Dinama. Dobrze mieć go na powrót w Zagrzebiu. Grał tam jako młody chłopak, podobnie jak
jego znany kuzyn Alen Halilović – przypomina Aralica.
On sam jest byłym kolegą klubowym innego ex-wiślaka Marko Kolara, a także byłych piłkarzy
Cracovii: Mateja Rodina i Ivana Fiolicia. – Nie konsultowałem się jednak przed decyzją o
przenosinach do Wieczystej z Marko Kolarem ani z Matejem Rodinem, wolałem sam podjąć tę
decyzję. Przyjechałem na trzy dni do Krakowa, by spotkać się z drużyną, zapoznać się z
klubem, pozwolić innym poznać mnie. Później usiedliśmy do rozmów. Z Rodinem grałem w NK
Rudes, a z Kolarem w Lokomotivie Zagrzeb – wspomina Aralica. – Wielu zawodników z
Chorwacji chce grać w Polsce – przyznaje.
Urodzony w stolicy Chorwacji napastnik Wieczystej był mocno zaskoczony, gdy przekonał się,
jak wiele łączy Kraków z Zagrzebiem. – Gdziekolwiek dotąd nie pojechałem, zawsze
podkreślałem, że Zagrzeb jest najpiękniejszy, że to moje miasto. A gdy przyjechałem do
Krakowa, moja reakcja natychmiast była taka: „wow, to miasto jest tak podobne do Zagrzebia!”
To piękne miejsce i nie mogę się doczekać, jak moja rodzina przyjedzie tu, by cieszyć się nim
wraz ze mną.

fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl


Justyna Krupa
https://twitter.com/JustynaKrupa77